Android czy człowiek? W jakich zawodach zastąpią nas roboty

Android czy człowiek? W jakich zawodach zastąpią nas roboty

Dążymy do maksymalnej policzalności dosłownie wszystkiego. Od dawna. Nigdy wcześniej jednak nie mogliśmy tak precyzyjnie określić odbiorców i ich zachowań konsumenckich, sprecyzować komunikatu reklamowego do wąskich grup odbiorców i tym samym efektywnie wydatkować budżet reklamowy. Mierzymy, wyliczamy, określamy wartość – chcemy przyporządkować wartość do każdej otaczającej nas rzeczy. Pomagają nam w tym narzędzia marketingu internetowego, a jeszcze dokładniej algorytmy, które, w sposób dla nas niemal niezauważalny usprawniają już większość procesów. Pracując w agencji marketingu internetowego znam ten proces bardzo dobrze od strony technicznej, dlatego możliwość przyjrzenia się innej perspektywie dość mocno mnie zainteresowała. Na konferencji „Google – uniwersum wolności czy opresji” poznałem kilka bardzo ciekawych teorii na temat tego, jak Google zmieni nasz świat oraz nas samych. Chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami z wybranych prelekcji.

Samouczące się algorytmy

Wizję przyszłości z algorytmami u boku przedstawiła na konferencji dr hab. Magdalena Szpunar. Doktor zwróciła uwagę na pozytywne aspekty „automatyzacji”, jak eliminowanie błędów z procesów pracy, przyspieszenie i poprawienie wydajności. Wskazała też istotny problem – coraz to mniejszy udział człowieka w procesie kształcenia człowieka. Co to oznacza? Wiedzę czerpiemy z Internetu, dlatego też zmienia się sam charakter naszej pracy. Możemy w prosty sposób pracować na materiałach prestiżowych uczelni w każdym miejscu na ziemi, bo przecież nic już nas nie ogranicza, możemy być wszędzie tam, gdzie jest dostęp do Internetu. Równocześnie pojawiają się trudności ze zweryfikowaniem materiałów i artykułów. Co jest prawdą, a co fikcją? Warty podkreślenia jest także fakt istnienia algorytmów samouczących, które już w tej chwili piszą artykuły naukowe w sposób prawie idealny. Redukcja? Uproszczenie? Znaczenie człowieka w nauce zaczyna stanowić o wiele mniej niż się wydawało. Dopiero wkraczamy albo w sumie już żyjemy w technopolu – podporządkowujemy technice coraz to większy obszar naszego życia. Jaki to będzie miało wpływ na nas samych i nasze postrzeganie świata?

W czym możemy być lepsi od androidów?

Świat znany z filmów, takich jak „Łowcy Androidów”, „Ja, Robot” czy „Ex Machina” to wcale nie taka daleka przyszłość.  Już niedługo androidy zastąpią niektóre zawody, staną się naszymi przyjaciółmi lub partnerami do dyskusji. Na naszych oczach dokonuje się kolejna, po przemysłowej, rewolucja zmieniająca świat. Mówił o tym dr hab. Sławomir Magala. Jego zdaniem, dopiero teraz jesteśmy na tyle mądrzy i rozwinięci, aby oddać trochę obowiązków komuś innemu. Android będzie w stanie zastąpić pracownika naukowego, kierowcę autobusu czy serwis na lotnisku. Jednak nie będzie sobie w stanie poradzić z zawodami artystycznymi – jak trend setter, projektant czy fryzjer. Dlaczego? Przykładowo, usługa wykonywana przez fryzjera-artystę mogłaby się wydawać prosta, jednak wymaga indywidualizmu w podejściu do rozwiązywanego problemu. Włosy krótkie czy długie, czesane na lewo czy prawo – zbyt trudna rzecz dla maszyny, przynajmniej tak zakłada prelegent.

Androidy w rządzie?

Zdaniem Sławomira Magala jest całkiem prawdopodobne, że w strukturach rządowych powstanie całkowicie zautomatyzowany Parlament Zarządzania Wiedzą. Nastąpi wzrost wkładu wiedzy w wartość dodaną dosłownie wszystkiego. Google podzieli nas wedle swoich algorytmów a wyszukiwarki i lokalizatory usprawnią nasze działania. Cały proces zbierania danych o nas prowadzi do wielowymiarowego dostosowania działania algorytmów wyszukujących ludzi i ich cechy na całym świecie. Będziemy np. w stanie odnaleźć gdzieś w Amsterdamie ciemnoskórą kobietę o wzroście 185cm, leworęczną, wyznającą prawosławie. Już teraz szereg informacji, które zbiera o nas Google jest na bieżąco wykorzystywany do dostosowywania nam odbioru reklam i treści w Internecie, następnym krokiem więc będzie personalizacja na wiele większym poziomie.

 Kompetencja XXI wieku

W Internecie możemy znaleźć informacje praktycznie o wszystkim. Wodospad wiedzy zalewa każdego – dzieci i dorośli nie radzą sobie z natłokiem bodźców, nie potrafią też zrozumieć napływającego strumienia informacji, co często doprowadza mniej odporne jednostki do zagubienia a czasami do zmniejszenia poczucia własnej wartości. Dr Krystyna Doktorowicz w swojej prelekcji mówiła o Google jako beneficjum, ale też i realnym zagrożeniu dla obecnego systemu. Zmianie ulegnie edukacja i sposób uczenia. Kompetencje specjalistyczne nie będą tak istotne jak dzisiaj, bo świat zwraca się już w stronę edukacji całościowej. Wiedza – to władza. Kto posiada informacje – ten rządzi. Nie liczy się więc to, ile wiemy, ale to, czy potrafimy znaleźć potrzebną nam wiedzę i wiemy, gdzie jej szukać. Na potrzeby społeczeństwa informacyjnego tworzymy nowego czło wieka – twórczego, otwartego na wszystko co nowe, potrafiącego i chcącego się uczyć, takiego, który wie, czego chce i sam potrafi wybrać własną drogę. Prelegentka także podkreślała fakt zacierania się granicy między fikcją a rzeczywistością. Co więcej, wirtualna rzeczywistość powoduje uzależnienie od nierzeczywistego, odrealnionego świata gier i Internetu, pozwalającego na bezkarne realizowanie naszych najskrytszych marzeń i pragnień. Pytanie więc brzmi, jak dalece świat wirtualny wpłynie na nasze funkcjonowanie w świecie rzeczywistym i czy będziemy potrafili zachować w nim jeszcze własną tożsamość.

Konferencja Google w Gdańsku 10.11.2017, Lustro Mediów

Konferencja Google w Gdańsku 10.11.2017, Lustro Mediów

O autorze

Zostaw komentarz